„Ale ja nie chcę!” – dlaczego nauka autoprezentacji czasami zaczyna się od oporu?

Podczas indywidualnego szkolenia z autoprezentacji mój klient miał do mnie pewne pretensje. I to nie byle jakie! Nie dość, że proponuję mu niewygodne ćwiczenia, to jeszcze będzie musiał mi za nie zapłacić. 😉

Czym sobie zasłużyłam? Zaproponowałam, żeby podczas naszego kolejnego spotkania poćwiczył wystąpienia… przed lustrem.

Niby nic wielkiego. Lustro, kilka zdań, własne odbicie. A jednak ta propozycja spotkała się z reakcją, którą wiele osób doskonale zna:

„Ale ja nie chcę!”

W tej sytuacji było sporo śmiechu. Ale za żartem kryje się temat, który regularnie pojawia się podczas pracy nad autoprezentacją: co zrobić, kiedy chcemy swobodniej mówić i pewniej występować, ale najchętniej ominęlibyśmy część ćwiczeń?

Dlaczego tak trudno oglądać i słuchać siebie?

Przed wystąpieniem często zastanawiamy się, jak odbiorą nas inni. Czy będziemy mówić zrozumiale? Czy nasze gesty będą naturalne? Czy stres będzie widoczny?

Kiedy jednak mamy przyjrzeć się sobie w lustrze albo obejrzeć nagranie, sami stajemy się swoją publicznością. I potrafimy być publicznością wyjątkowo wymagającą.

Zamiast słuchać wypowiedzi, zauważamy krzywy uśmiech. Zamiast sprawdzić, czy przekaz jest jasny, przyglądamy się dłoniom. Słyszymy własny głos i myślimy: „Naprawdę tak brzmię?”.

Uwaga szybko przesuwa się z tego, co chcę przekazać, na to, co mi się we mnie nie podoba.

Dlatego podczas ćwiczeń potrzebujemy konkretnego celu. Bez niego obserwowanie siebie może łatwo zamienić się w wyszukiwanie niedoskonałości.

Wiedzieć, jak występować, a rzeczywiście wystąpić — to dwie różne sprawy

Można wiedzieć, że warto robić pauzy, a mimo to podczas prezentacji mówić bez chwili oddechu. Można rozumieć znaczenie kontaktu wzrokowego i przez całe wystąpienie patrzeć na slajdy. Można mieć świetnie przygotowany początek, który pod wpływem emocji nagle znika z pamięci.

Sama znajomość zasad nie daje jeszcze swobody w ich stosowaniu.

Dlatego na moich szkoleniach z autoprezentacji tak dużo miejsca zajmuje praktyka. Uczestnik próbuje, obserwuje efekt, otrzymuje informację zwrotną i sprawdza kolejne rozwiązanie.

Czasami wystarczy powtórzyć ten sam fragment wypowiedzi z dłuższą pauzą. Innym razem trzeba uprościć zdanie albo znaleźć początek, który brzmi naturalnie w ustach konkretnej osoby.

To właśnie podczas prób odkrywamy, które wskazówki potrafimy wykorzystać i nad czym potrzebujemy jeszcze popracować.

Co może kryć się za słowami „nie chcę”?

Opór nie musi oznaczać braku zaangażowania. Ktoś może bardzo chcieć poprawić swoje wystąpienia, a jednocześnie obawiać się konkretnego zadania.

„Nie chcę” może oznaczać:

  • „Boję się, że wypadnę śmiesznie”.
  • „Nie lubię patrzeć na siebie”.
  • „Nie rozumiem, po co mam to robić”.
  • „To zadanie jest dla mnie na ten moment zbyt trudne”.

Zanim zaproponuję kolejną próbę, chcę zrozumieć, co sprawia trudność. Czasami potrzebne jest wyjaśnienie sensu ćwiczenia. Czasami krótsza wypowiedź, mniej elementów do obserwowania albo inna forma pracy.

Lustro jest jednym z narzędzi. Możemy również pracować na nagraniu lub zacząć od krótkiej wypowiedzi skierowanej do mnie. Dobór ćwiczenia powinien służyć osobie i jej celowi.

Dyskomfort wymaga uważności

Nie każde wartościowe ćwiczenie będzie od początku przyjemne. Pierwsza próba może być niezręczna, a wypowiedzenie kilku zdań przed lustrem może wywołać zaskakująco dużo emocji.

Jednocześnie sam dyskomfort nie świadczy jeszcze o skuteczności zadania. Nie wychodzę z założenia, że im trudniej uczestnikowi, tym więcej się nauczy.

Zależy mi na tym, żeby wiedział, po co wykonuje ćwiczenie, miał wpływ na sposób pracy i mógł powiedzieć, że potrzebuje zmiany. Bezpieczna przestrzeń do nauki obejmuje również prawo do odmowy.

W takich warunkach łatwiej podjąć próbę. Można się pomylić, zatrzymać, roześmiać i zacząć jeszcze raz.

Jak ćwiczyć przed lustrem, żeby sobie pomóc?

Jeśli chcesz spróbować, zacznij od małego zadania. Przygotuj trzy lub cztery zdania, którymi przedstawisz siebie, swoją usługę albo temat spotkania.

Wybierz jeden element do obserwacji. Na przykład: czy robisz pauzę po najważniejszej informacji? Czy kończysz zdania wyraźnie? Czy Twoja mimika pasuje do tego, co mówisz?

Po pierwszej próbie odpowiedz sobie na dwa pytania:

Co już pomaga mi przekazać to, co chcę powiedzieć? Co chcę zmienić w kolejnej próbie?

Następnie powtórz wypowiedź, wprowadzając jedną zmianę. Daj sobie szansę sprawdzić jej efekt, zanim dołożysz kolejne wskazówki.

Nie musisz od razu polubić własnego odbicia podczas wystąpienia. Na początek wystarczy, że potrafisz przyjrzeć się sobie z ciekawością i zauważyć coś użytecznego.

Pewność siebie buduje się także podczas nieidealnych prób

Podczas pracy nad autoprezentacją zdarzają się pomyłki, urwane zdania i momenty, w których trudno zebrać myśli. Każdy z nich może być okazją do przećwiczenia czegoś bardzo potrzebnego: powrotu do wypowiedzi mimo potknięcia.

Z czasem pojawia się własne doświadczenie: „Już to robiłam”, „Potrafię się zatrzymać”, „Wiem, jak zacząć jeszcze raz”. To daje oparcie przed kolejnym wystąpieniem.

Dlatego kiedy słyszę „Ale ja nie chcę!”, słucham uważnie. Rozmawiamy o tym, co stoi za tym zdaniem, i szukamy możliwego następnego kroku.

A czasami po chwili śmiechu pojawia się:

„Dobrze, spróbuję”.

Jeśli chcesz popracować nad swoją autoprezentacją, zapraszam Cię na szkolenie indywidualne. Przyjrzymy się sytuacjom, w których zabierasz głos, i dobierzemy ćwiczenia do tego, czego potrzebujesz. Będzie przestrzeń na próby, pytania, informację zwrotną – i całkiem możliwe, że również na śmiech. 😉

Z pozdrowieniami,
Alicja
Pozostańmy w kontakcie: [email protected], 575 999 109